- Przyjadę najszybciej jak się da. - Castle odłożył słuchawkę. .

— On nas uważa za głupich — zakończył z goryczą w głosie.. Obaj byliśmy kompletnie przemoczeni i zziębnięci, gdy pojawił się Cierń, żeby wprowadzić księcia z powrotem do twierdzy. Niewiele mówił w tych strugach deszczu: tylko pospiesznie przywitał się i obiecał, że wkrótce się zobaczymy, a potem znikł z księciem. Tak jak się spodziewałem. Stary lis nie zamurował sekretnego przejścia, ale nie zamierzał mi go pokazać. Nabrałem tchu. No cóż. Moja misja zakończona. Sprowadziłem księcia z powrotem do Koziej Twierdzy, całego i zdrowego, a także w samą porę na zaręczyny. Zastanawiałem się, co czuję. Triumf, radość, uniesienie? Nie. Byłem mokry, zmęczony i głodny. Zziębnięty do szpiku kości. Samotny. Pusty.. Luter przyjął list z rąk uśmiechniętego dzieciaka.. Szeptano też, iż grupa posiadająca takiego instruktora z miejsca zyskuje przewagę nad pozostałymi i że nie jest to do końca sprawiedliwe. Ale władze szkoły nie chciały słuchać podobnych narzekań. Drużyna z Siilpaan jest po prostu dobra, powtarzali.. - Dokąd byśmy pojechali?.