-
Kategorie
-
Dodane
- Zapadła dłuższa chwila ciszy.
.
Zasapany z wysiłku, od którego najwidoczniej odwykłem, zwolniłem do galopu, którym przemknąłem przez pusty budynek i drzwi. .
W rogu kabiny, tuż przy czterech kojach, Nate zjadł posiłek, siedząc samotnie przy przytwierdzonym do podłogi stole. Welly podał mu fasolę z ryżem oraz gotowanego kurczaka i pomarańczę, a do popicia zimną wodę w butelce. Nad stołem leniwie dyndała żarówka na przewodzie. W kabinie panował straszny upał. Welly zaproponował spanie w hamaku. .
Hunt przestał chodzić po pokoju i w miarę jak patrzył na Danchekkera, czoło jego powlekało się zmarszczkami namysłu - uderzyła go nowa myśl. .
Strażnik popatrzył we wskazywanym przez nią kierunku. .
- Zapadła dłuższa chwila ciszy.
.
-
Losowe
- Jeszcze tego samego dnia spacerowaliśmy sobie po Lhasie, w naszym tybetańskim przyodziewku, nie zwracając na siebie niczyjej uwagi. Czegóż tam nie było! Centrum miasta to jeden wielki dom towarowy, sklep obok sklepu, a jeżeli kogoś nie stać na pomieszczenie, sprzedaje po prostu na ulicy. Sklepy nie mają wystaw w naszym rozumieniu. Każdy otwór w ścianie to wejście do nowego interesu, choćby to była maleńka dziura. Są to prawdziwe kramy, w których znaleźć można wszystko, od igieł po gumowe kalosze, a tuż obok eleganckie sklepy z suknem, bawełną, jedwabiem i brokatami, specjalne sklepy z żywnością, w których obok produktów rodzimych stoją na półkach amerykańskie wojskowe konserwy z wołowiną, australijskie masło i angielska whisky. Nie ma rzeczy, której by nie można było kupić lub przynajmniej zamówić. Kosmetyki Elizabeth Arden, kremy Pondsa, szminki, puder, róż - znaleźć można wszystko i wszystko znajduje nabywców. Amerykańskie nadwyżki wojskowe z okresu wojny leżą obok udźców z jaka i pojemników z masłem. Na zamówienie można sprowadzić maszyny do szycia, radia i gramofony, a nawet najnowszą płytę Binga Crosbiego na najbliższe przyjęcie. Ale przede wszystkim barwny tłum i targi, śmiech i kłótnie. Wszyscy lubują się w handlowaniu i transakcje przedłużają się w nieskończoność. Tu nomada próbuje zamienić puszysty ogon jaka na tabakę, obok arystokratka w asyście służących i służek godzinami przerzuca stosy brokatów i jedwabi i nie mniej wymagająca żona nomady, która wybiera barwną bawełnę na nowe flagi modlitewne. .
- Wyniki tejże pracy zostały zebrane w pięknie oprawionym, grubym na pięć centymetrów raporcie, który Cable zaliczył do dowodów rzeczowych. A zatem to opracowanie znalazło się w spisie oficjalnie uznanych materiałów, ściśle rzecz biorąc stało się dowodem rzeczowym numer osiemdziesiąt cztery, powiększając jeszcze ogólną liczbę około dwudziestu tysięcy zapisanych stron, z którymi przysięgli powinni się przynajmniej pobieżnie zapoznać przed uchwaleniem werdyktu. .
- - Nie wiesz w ogóle, co się dzieje na Jewlen? - zapytał skonsternowany Morizal. .
- Zmieszani i śmiertelnie zmęczeni, padliśmy wreszcie na posłania. Jednakże nie mogliśmy zasnąć. Tyle nocy spędziliśmy na twardej ziemi, chroniąc się przed strasznym zimnem jedynie pod kożuchem i podartym na strzępy kocem! A teraz leżymy wreszcie w miękkim łóżku, w ciepłym pokoju. Ciało nie przestawia się tak szybko, a myśli wirują jak w kołowrocie. Wszystko uparcie powraca, plącze się, napiera... Obóz dla internowanych! Od naszej ucieczki minęło dwadzieścia jeden miesięcy. Ileż zdążyliśmy przeżyć! A nasi koledzy wciąż tkwią w codziennej monotonii obozowego życia, bo chociaż wojna już dawno się skończyła, więźniowie nie odzyskali jeszcze wolności. Wolność...! A czy my byliśmy wolni? .
- Podczas siedmiodniowych obrad Congdü, wokół pałacu Norbulingka dzień i noc stał gęsty tłum Tybetańczyków, którzy całkowicie spontanicznie utworzyli piętnastotysięczną straż obywatelską, i każdy był gotów oddać życie za Dalajlamę. .
- .
- Żyję i jestem trzeźwy, pomyślał Nate, pociągając tęgi łyk kawy. Po raz kolejny stanąłem na krawędzi piekła i przeżyłem. Stoczyłem się na dno, miałem załamanie, spojrzałem na zamazane wyobrażenie własnej twarzy i powitałem śmierć, a mimo to siedzę tu i oddycham. Dwukrotnie w ciągu trzech dni wypowiedziałem ostatnie słowa. Może jeszcze nie czas. .
- .
- Ludzie oddalili się. Niestety, niebawem znowu powrócili. Tym razem nie było już wątpliwości, że uznali nas za zbiegów. Próbowali nas szantażować! Opowiadali o jakimś Angliku, który z ośmioma żołnierzami poszukuje dwóch uciekinierów i za wszelką informację obiecuje wysokie wynagrodzenie; gdybyśmy jednak im zapłacili - zachowają milczenie... Twardo utrzymywałem, że jestem lekarzem z Kaszmiru, pokazując jako dowód apteczkę. .
- Biggs odezwał się po paru minutach. .
-
Najlepsze
Waga problemów dotyczących naszej przyszłości nie zepsuła nam jednak apetytu. Śniadanie jest wyśmienite, dawno nam tak nic nie smakowało - niebawem dzbanki, miski i koszyczki są puste. Czy wezmą nam to za złe? Ale nasz gospodarz tylko się uśmiecha i dyskretnie daje znak, aby doniesiono jedzenie. Potem rozmowa przechodzi na tematy prywatne. Wreszcie możemy wyrazić naszą prośbę, aby umożliwił nam przesłanie wiadomości do Ojczyzny! Przedstawiciel poselstwa obiecuje przekazać ją za pośrednictwem Czerwonego Krzyża. Później zezwalano nam od czasu do czasu na wysyłanie listów przez Przedstawicielstwo Brytyjskie. Przeważnie jednak zmuszeni byliśmy korzystać ze skomplikowanie funkcjonującej poczty tybetańskiej: najpierw wysyłaliśmy list do granicy, w podwójnej kopercie i ze znaczkami tybetańskimi. Na granicy pewien człowiek usuwał pierwszą kopertę, naklejał indyjskie znaczki i wysyłał list dalej. Przy dużym szczęściu list z Europy docierał tu w 2 tygodnie, a wiadomości z Ameryki w 20 dni. .
Millie nie lubiła chodzić do kina, nie interesowały jej też rozgrywki futbolowe. Jej mąż przyniósł dużą torbę pikantnych rogalików francuskich, które zjedli w jej pokoju, zamieniwszy ze sobą ledwie parę słów. Po obiedzie zaczęli oglądać telewizję, ale program szybko ich znudził, więc niejako z konieczności zaczęli rozmawiać o aferze, w którą on się wplątał. Znów były płacze i gorące przeprosiny, znów padła wzmianka o samobójstwie, którą Millie uznała tym razem za zbędne dramatyzowanie sprawy. W końcu przyznała, że opowiedziała wszystko Nicholasowi, nadzwyczaj miłemu studentowi prawa, cieszącemu się powszechnym zaufaniem w gronie przysięgłych. Hoppy'ego początkowo ta wiadomość rozzłościła, później jednak górę wzięła ciekawość i zaczął się dopytywać, co Easter sądzi o jego sytuacji. Chciał poznać zdanie kogoś, kto zna przepisy prawa, tym bardziej że Millie kilkakrotnie powtarzała, iż Nicholas jest naprawdę człowiekiem godnym podziwu.. (Hmm...). To ostatnie wymyśliłem naprędce, żeby mieć pewność, że nie pójdę spać głodny. Oczekiwano, że najpierw zatroszczę się o wygody mojego pana, a dopiero potem o swoje.. Eesyan spojrzał w kierunku Garutha, Shilohin i Monchara. Garuth zacisnął usta i prawie niezauważalnie skinął głową. Eesyan wziął głęboki oddech.. Tourmast zmarszczył czoło.. Miałem teraz wszystkie dane niezbędne do mojej pracy: kontrakty, listy od wydawców, teksty utworów, na które miałem prawa autorskie, korespondencję na różne tematy, spisy adresów, szkice do opowiadań, kwity podatkowe i tak dalej, do znudzenia. W czasach przed elektroniczną rejestracją danych wszystko to wymagałoby półtorej tony papieru ustawionego na pół tony stali i zajmującego kilka dobrych metrów sześciennych. Teraz ważyło to zaledwie parę gramów i zajmowało przestrzeń nie większą niż mój trzeci palec - dwadzieścia milionów słów pamięci zawierającej zbiory.. - To tylko „Robinson Kruzoe”. Mam dużo czasu na czytanie.. Wszystko wydawało się zupełnie normalne. Pośpiech pasażerów przemierzających we wszystkich kierunkach wielką halę kas, ogólna atmosfera frustracji i podenerwowania, głos megafonów w tle, recytujący nie kończącą się litanię przyjazdów i odjazdów pociągów z całej Europy..